Zombie

Punkt szósta trzydzieści — ze snu wydziera mnie dźwięk budzika. Automatycznie wyciszam alarm i po krótkiej chwili spędzonej jeszcze w objęciach łóżka wstaję. Maluję się, ubieram, jem śniadanie, myję zęby i wychodzę na przystanek. Wszystkie moje ruchy są zmechanizowane. Rozglądam się bezmyślnie, czekając na autobus i reaguję dopiero wtedy, gdy widzę wyłaniający się pojazd z numerem głęboko zakodowanym w mojej głowie. Wchodzę do środka i widzę inne mechaniczne zombie wpatrujące się w mijający za oknem krajobraz. Niektórzy są pochłonięci wsłuchiwaniem się w dźwięki płynące przez słuchawki prosto do ich mózgu, inni bezcelowym przewijaniem mediów społecznościowych.
Jak na jakiś niewidzialny i niesłyszalny rozkaz wszyscy przerywają, gdy na horyzoncie pojawia się nasz wspólny cel – szkoła.



To miejsce wszystkiego nas uczy. Regułek i dat, wzorów chemicznych, skomplikowanych obliczeń matematycznych, tego, co nam wolno, co nie i co jest dobre, a co złe. Nie nauczy nas tylko, jak żyć. Czasem zniszczy ambicje, pasje i chęci do życia. Mimo to jest niezbędnym punktem w życiu każdego człowieka, po to, by wbić mu mądrość do łba i przy okazji trochę wyprać mózg.
Osiem godzin wyciągniętych z życia mija powoli, sekunda po sekundzie. W mojej głowie rozchodzi się tylko tykanie wskazówek zegara. Czekam aż wybije godzina piętnasta i będę mogła wrócić do domu.
Powrót niczym nie różni się od przyjazdu. Rozglądam się bezmyślnie, czekając na przystanku na autobus i reaguję dopiero wtedy, gdy widzę wyłaniający się pojazd z numerem głęboko zakodowanym w mojej głowie. Wchodzę do środka i widzę inne mechaniczne zombie wpatrujące się w mijający za oknem krajobraz. Niektórzy są pochłonięci wsłuchiwaniem się w dźwięki płynące przez słuchawki prosto do ich mózgu, inni bezcelowym przewijaniem mediów społecznościowych. Robię to samo.
Jak na zawołanie wysiadam z autobusu, gdy widzę mury mojego miasta. Wracam do domu, jem obiad. Odpoczywam tylko chwilę, bo przecież to szkoła wyznacza czas na pracę i sen. Szkoła każe podnosić poprzeczkę.
Uczę się, a raczej wbijam wiedzę do głowy. Mimo że mój mózg definitywnie nie potrafi już tego przyjąć. Ale wciąż to robię, nie reaguję na znaki, które daje mi mój organizm. Robię z siebie zmechanizowane zombie niezdolne do przeżywania i myślenia, potrafiące tylko wbijać informacje do umysłu.
Kończę, gdy zapada już zmrok. Ciągle czuję perfekcyjny niedosyt w przyswajaniu wiedzy.
Myję zęby, zmywam automatycznie przyklejony uśmiech, czeszę potargane myśli. Kładę się spać i dopiero wtedy, chociaż na tę jedną maleńką chwilę, przestaję być mechanicznym zombie. 
Świat zdaje się na chwilę zwalniać. Dostrzegam, że moje życie mi ucieka, a ja nie potrafię tego zmienić.
Nie jesteśmy w stanie przestać robić wszystkiego "z automatu'. Ale nie zapominajmy o tym, by czasem zatrzymać się w tym szaleńczym biegu i dostrrzec to, co ważne. Nie pozwólmy, żebyśmy się stali niezdolnymi do myślenia, przeżywania i posiadania uczuć istotami. Nie jesteśmy zaprogramowanymi robotami, jesteśmy ludźmi. I bądźmy nimi w stu procentach. 

Taka myśl na Nowy Rok: czy jesteś zmechanizowanym zombie?

124 komentarze:

  1. Uff na szczęście już nie jestem ☺
    Wcześniej tak samo reagowałam jak ty:dom,praca.
    Od pewnego czasu jednak postanowiłam coś tam zmienić i jak narazie mnie to bardzo cieszy -czego i Tobie życzę w nadchodzącym 2019 roku 😘
    Pozdrawiam

    Lili

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety jestem :( Zwlaszcza teraz kiedy od poniedzialku do piątku na tą sama godzinę do pracy, a każdy wekeend tak samo na uczelni :( Wszystkie dni zlewają się w jedno.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie jestem, niestety 😣 Ale w nadchodzącym roku chciałabym to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem zdarza mi się być takim automatycznym zombie, niestety. :( Myślę, że jest to też jakiś sposób, żeby poradzić sobie z pędzącą codziennością, takie częściowe wyłączenie się i wykonywanie dobrze wyuczonych czynności. Warto jednak zatrzymać się i zacząć świadomie przeżywać swoje życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, bo później się może okazać, że całe życie gdzieś uciekło…

      Usuń
  5. Ciezko czasami nie być zniewolonym zombie coś za coś. Ja akurat nie jestem, ale wiem, ze moze mnie to czekac ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być trudno, ale warto znaleźć czas w ciągu dnia, żeby przystopować.

      Usuń
  6. Życie sprawia, ze czasem człowiek mimo iż nie chce i nie zdaje sobie z tego sprawy staje się takim zombie. Grunt aby sobie to uświadomić i zadziałać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam poruszać tematu szkoły bo to trudny temat ale naszła mnie pewna myśl.... w pewnym okresie swojego życia myślałam, ze to gimnazjum będę źle wspominać (miałam ku temu podstawy) ale to LO okazało się "koszmarem", chociaż i tam dostrzegam pewne plusy. Wiadomo nauczyciele są różni ale w LO miałam nauczyciela, który nie sprawdzał wiedzy "regułkowej" a umiejętność logicznego myślenia. Bo co z tego, ze wykujesz regułkę jeśli nie potrafisz zastosować jej w życiu i/lub jej nie rozumiesz? Jednocześnie odniosłam wrażenie, że w gimnazjum więcej bylo takich nauczycieli. A LO? Można było zapomnieć o odpoczynku ale ja staram się skupić na pozytywach bo jednak szkoła uczy życia. Pomijając to jak tego życia może nauczyć dany nauczyciel (doslownie) to szkoła tak ogólnie uczy między innymi tego jak mieć twardy tyłek a także umiejętności twardego lądowania. A co jak co, to w zyciu przydaje się jak nigdy ;)

      Usuń
    2. Też myślałam, że gimnazjum będzie gorsze od liceum, ale pomyliłam się i teraz żałuję, że wcześniej nie doceniałam tego, co mam. Dla mnie LO też okazało się koszmarem, ale jest kilka rzeczy, które mnie tam trzymają.
      Szkoła rzeczywiście uczy jak mieć twardy tyłek, ale czasem tych złych spraw z nią związanych może skumulować się za dużo i wtedy można naprawdę nie dać już rady.

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że to pozytywne rzeczy i że one dodają Ci siły, motywują i w jakiś sposób kształcą wewnętrznie :)
      Wiem o czym mówisz... to może być tragiczne w skutkach :(

      Usuń
    4. Dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  7. Puki co nie jestem tym zombie, ale kiedyś byłam. Ciężka sprawa... ale takie życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie życie, jednak warto coś z tym robić, bo później może się okazać, że gdzieś to całe życie uciekło.

      Usuń
  8. Thanks a lot :D

    your posts are always amazing :)

    NEW TIPS POST | THE PERFECT MAKEUP FOR NEW YEAR'S EVE.
    InstagramFacebook Official PageMiguel Gouveia / Blog Pieces Of Me :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurczę, bardzo przykry ten post. Właściwie nie bije z niego żadna, nawet najmniejsza radość. Może Cię nie pocieszę, ale po szkole będzie tylko gorzej. Studia - tam to podobno trzeba mieć twardą dupę. Praca - cóż, myślę, że tam będzie jeszcze więcej Zombie.
    Ja szkołę wspominam bardzo miło! Wiadomo, że wczesne wstawanie do przyjemnych nie należy, że trzeba się stresować, kuć regułki i bardzo dużo od siebie dawać, ale generalnie nie przeszkadzało mi to, że muszę do niej chodzić. Czasami się wręcz cieszyłam, bo dzięki temu mam teraz wspaniałe wspomnienia. W szkole poznałam wielu wartościowych ludzi. Szkoła otwierała przede mną wiele drzwi i możliwości. W szkole mimo wszystko nauczyłam się trochę życia. Może i Ty kiedyś wyniesiesz takie wnioski. Tego Ci życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ja moją poprzednią szkołę wspominam bardzo dobrze. Dzięki niej nabyłam sporo nowych umiejętności przydatnych w życiu, a przede wszystkich bardziej się otworzyłam. Również poznałam w niej wiele wartościowych osób. Ale wszystko co dobre szybko się kończy.

      Usuń
  10. Hmmm ciekawe ujęcie tematu. Chyba nie jestem zombie. A może to tylko moje złudzenie?
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdecydowanei kiedyś byłam. Teraz oczywiście zdarzają się takie dni, ale myślę że staje sę coraz lepsza w nie byciu zombie.
    https://miss-uncover.blogspot.com/
    https://www.youtube.com/channel/UCjqx5GwSIU23cLC7fLuso2A

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem zombie chociaż staram się nie być, niestety pracy nie rzucę, bo trzeba za coś żyć, a niestety praca chociażby była ciekawa to jednak przymusza do codziennych obowiązków. Trzeba walczyć ze sobą i chociaż w wolne dni przełamywać wewnętrzne bariery ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samo uświadomienie sobie tego problemu już jest krokiem w kierunku jego rozwiązania ;)

      Usuń
  13. Na szczęście już zombie nie jestem, ale widzę, że wiele moich bliskich tak.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z jednej strony, aż śmiać mi się chce jak bardzo utożsamiam się z tym tekstem. Moje życie od poniedziałku-piątku jest tak przygnębiająco monotonne, że aż boli. Nie mogę tego od tak rzucić, ale będę starała się to jakoś przetrwać, bo pomimo tej ciągłej monotonności od czasu do czasu zdarzają się rzeczy dla których jest ona warta :D

    vebth.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samo zdanie sobie sprawy z tego już jest wielkim postępem :)

      Usuń
  15. Niestety, szkoła jest bardzo wymagająca, a system edukacji pozostawia wiele do życzenia. Cieszę się,że to wszystko już za mną i współczuję,że musisz się jeszcze z tym borykać. Trzymam kciuki i wierzę,że nie zamienisz się w "zombie". :)

    Pozdrawiam serdecznie :)
    Zuzanna

    OdpowiedzUsuń
  16. great post!

    Would you like to follow each other? If the answer is yes, please follow me on my blog & I'll follow you back.

    http://www.okcheori.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Such an interesting post!
    Happy new year!
    Kisses, Paola.

    Expressyourself

    OdpowiedzUsuń
  18. Miałam bardzo podobnie w pewnym momencie, gdy chodziłam do szkoły. Wracałam, odpoczywałam, coś pouczyłam, odpoczynek i spać. I tak w kółko. Albo w kółko szkoła mi dawała do zrozumienia, że uczę się za mało, że nie osiągnę niczego w życiu, że jestem totalnym nieukiem i gorsza od pupilków klasowych. Dopiero gdy wyszłam z tej szkoły, poczułam cholerną i dobrą wolność. Teraz również chodzę na uczelnię, ale zaoczną. I mimo, że mam trudniejsze tematy - nie czuję tego zniewolenia. Co ciekawsze - ja oprócz tego, chcę iść na studia by kolejny raz zdobywać wiedzę! Bo mam swój zloty środek jak się z tym mechanizmem zombie uporać :) Dużo zależy od szkoły i od tego jaki mamy do niej stosunek oraz jaki ona ma do nas.
    Bardzo dobry wpis. Pewnie wiele osób by Ci teraz przybiło piątkę, bo odczuwa takie samo poczucie bycia zombie :D
    Pozdrawiam
    FotoHart Blog ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście nasz stosunek do szkoły oraz jej do nas ma spory wpływ na bycie zombie. W poprzedniej szkole nigdy nie miałam takiego poczucia zniewolenia. W obecnej czuję się uwięziona, chodzę do niej niechętnie i nie dostrzegam w niej żadnego celu.

      Usuń
  19. Na szczęście już zombie nie jestem

    OdpowiedzUsuń
  20. ja do szkoły nie chodzę li do pracy. Ale praca artystyczna to też jest inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się lubi to, co się robi, to jest inaczej ;)

      Usuń
  21. Czasemma wrażene że już ludzie nie rozmawiają ze sobą, komunikują się....

    OdpowiedzUsuń
  22. Interesting post
    www.stylebasket.in
    Instagram:-Stylebasket24

    OdpowiedzUsuń
  23. Łatwo popaść w rutynę,mechaniczne czynności itp. Ale to bardzo niebezpieczna sprawa. Bo w ten sposób tracimy komfort i radość życia. Każdy ma swoje obowiązki i zadania, są one identyczne każdego dnia. Ale trzeba umieć powiedzieć STOP i w odpowiednim momencie poczuć,że żyjemy,tak naprawdę. I poczuć choć odrobinę radości. Schematy i mechanizmy odbierają ją nam.
    Szczęśliwego Nowego Roku życzę i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Aż trudno się przyznać samym przed sobą, że mamy rutynę, monotonie. W roku szkolnym każdy mój dzień wygląda identycznie, co patrząc na to z innej perspektywy jest przykre. Ale od teraz kończę z tym. Mamy nowy rok, nowe postanowienia, nowe marzenia do spełnienia i nowe przyzwyczajenia. Koniec z rutyną i monotonią. Trzeba sprawić, by każdy dzień był inny przez co wyjątkowy. Chodź rutyna w niektórych przypadkach jest dobra, jak na przykład odrabianie lekcji od razu po powrocie, ale nie możemy się w tym zatracić.

    Pozdrawiam kochana
    Glamcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz całkowitą rację :) Powodzenia w wypełnianiu postanowień.

      Usuń
  25. Happy New Year!
    Great post!
    Follow for follow? I have new post on my blog :)
    https://amyviewoflife.blogspot.com/2019/01/happy-new-year-2019.html

    OdpowiedzUsuń
  26. To co napisałaś tak bardzo pokrywa się z tym jak w większości czasu wyglądał mój rok 2018. Dom, praca, szkoła i tak w kółko. Chciałabym aby w nowym roku jednak coś się zmieniło na tyle, żebym poczuła, że to ja kieruję swoim życiem, a nie ono mną. Może brzmi to dość absurdalnie, ale chciałabym dokonać właśnie takich zmian. ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja tez czasem ejstem automatycznym zombie.
    Szczęśliwego nowego roku <3
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  28. Chyba coraz częściej zdarza mi się być takim zmechanizowanym zoombie :/
    Życzę Ci Szczęśliwego Nowego Roku 2019! Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny!
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Myślę, że w dzisiejszych czasach trudno takim zombie nie być. Wszyscy narzucamy na siebie taką presję i taki nakład pracy, że później ciężko nam się spod tego wygrzebać.

    OdpowiedzUsuń
  30. Happy New Year! Wishing all the best to you.
    Your blog looks lovely, dear!

    Following you, would you like to follow me back?
    My blog

    OdpowiedzUsuń
  31. Ufff na szczęście nie jestem, ale na pewno w ciągłym biegu choć ostanio staram się łapac oddech- przeczytać książkę, odpocząć,zrobic coś dla siebie i oby tak dalej. Wszystkiego dobrego w 2019 roku xx

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetnie napisany post! :) Ja kiedyś też czułam się jak maszyna, wszystko robiłam odruchowa jak zaprogramowana, na szczęście już mam odskocznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że udało Ci się przestać być zombie.

      Usuń
  33. bardzo ładnie napisany post, a zdjęcia wyszły Ci cudownie! Ja naszczęscie kocham swoją szkołę, ale bywają dni, które wyglądają właśnie tak jak je opisałaś :D
    https://beautifulspacesblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  34. To, co przedstawiłaś w opisie dnia... to najstraszniejsza wizja :( Przeżywałam już to kilka razy. Momentami niestety wracam do bycia zaprogramowaną ( od 8 - 16 praca, od 16:30 - 20.00 uczelnia). To niesamowicie wyczerpuje człowieka, odbiera mu chęć nawet i do życia. Aby zachować resztkę człowieka postanowiłam nieco przewartościować swoje życie i urozmaicić je w różne atrakcje i zajęcia. Jednym z nich jest prowadzenie bloga i ogólne blogowanie. ;)
    Dzięki za ten post!
    Życzę wszystkiego co Najlepsze na ten Nowy Rok!

    OdpowiedzUsuń
  35. Thanks a lot :D

    have an amazing year, my friend :)

    NEW OUTFIT POST | NEW WAYS.
    InstagramFacebook Official PageMiguel Gouveia / Blog Pieces Of Me :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  37. zniszczyc ambicje, pasje i chec do zycia. piekne slowa ;) a tak przez wielu ludzi szkola jest najwazniejszym aspektem naszego zycia. Do tej pory mnie rodzice jak i ich znajomi przesladuja pytaniem 'kiedy wracasz na studia?' ah...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy jaka szkoła, ale często do dalszego życia jest potrzebny tylko papierek z wynikami.

      Usuń
  38. Chyba zależy, jak na to spojrzeć. Wydaje mi się, że każdy dzień który przeżyłam, niby taki same a różniły się od siebie. Szkoda, zawsze wstawałam o piątej. Kąpałam się, malowałam, ubierałam i przed siódmą szłam do koleżanki na przeciwko- na autobus szłyśmy razem. Ona nigdy nie mogła się wyrobić, więc bardzo często spóźniałyśmy się na autobus. To problem dla kogoś ze wsi. Łapałyśmy wtedy stopa, wspominam to z uśmiechem. Czasem wagary- zwłaszcza w klasie maturalnej. Zabawy, nowi ludzie trochę się działo. Teraz praca, mam na różne zmiany więc jest to jakaś różnorodność. Nigdy nie wiadomo co w tej pracy się zdarzy, czy opuszczę ją śmiejąc się czy wręcz przeciwnie, zaciskając pięści w złości. Niby każdy dzień do siebie podobny a jednak, nie taki sam :)
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, masz rację. Nic dwa razy się nie zdarza. Ale chyba każdy przyzna, że w życiu pojawiają się takie okresy, że dni zlewają się w jedno. Dlatego trzeba sobie pozwalać na jakieś zmiany, odstępstwa :)

      Usuń
  39. bardzo przyjemnie czyta się Twoje posty :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Szkoła powinna wyglądać zupełnie inaczej. idealna wizja, do której dzieci chodziłyby z radością by poznawać świat, młodzież by rozwijać swoje pasje, studencie by kształtować je idealnie. Zamiast tego stawia wymagania tam gzie nie jest to potrzebne, uczy schematów, sprawia, że człowiek przestaje twórczo myśleć, zabiera chęć odkrywania. Niestety nawet najlepsi nauczyciele, którzy chcą coś zmienić prędzej czy później się wypalą bo system ich zgasi.
    Jedyne co możemy zrobić to tak jak Ty dostrzec to, że zachowujemy się jak zombie i spróbować coś dostrzec poza rytuałami dnia codziennego.

    OdpowiedzUsuń
  41. dziękuję za odwiedziny- czekam na kolejny wpis u Ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń
  42. Bardzo, bardzo ciekawy wpis! Tak jestem zombi a może już pomału nim nie jestem? Była z pewnością w 2018 roku i nie ukrywam, że jednym z moich postanowień nowo rocznych jest właśnie aby przestać być takim zombi
    dreamerworldfototravel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  43. Od kilku miesięcy nie jestem już zmechanizowanym zombie, ale przez kilka dobrych lat niestety byłam. Właśnie tak wygląda życie każdego nastolatka a przynajmniej większości, niestety jest to prawda.

    Pozdrawiam, nataa-natkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego warto się uświadamiać i wyłamywać poza schematy tego zmechanizowanego życia ;)

      Usuń
  44. Oh very interesting post super reflexive darling
    xx

    OdpowiedzUsuń
  45. Nie chyba nie należę do gatunku zombie. Często moje życia jest wzbogacone o wyjazdy czy spotkania ze znajomymi czy jakieś wyjazdy. Jednak nie raz bywało tak, że żyłam schematami, ale nie byłam wtedy szczęśliwa.

    http://sar-shy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  46. Opis pasuje do mojego rozdziału życia zwanego etatem. Z tym że nie było to tylko 8h, tylko 13h, a jak się dało to i nocki... bo rachunki same się nie opłacą.
    Na studiach będzie lepiej. Bo będziesz mieć możliwość wybrać zgodnych z swoją osobowością. I tam pojawi się życie studenckie, które ma emocje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej jeden komentarz mówiący optymistycznie o studiach :)

      Usuń
  47. Kochana, ale to jest szalenie ważny post. Moja pierwsza myśl, gdy zobaczyłam tytuł; to gry, filmy, książki, przypomniałam sobie te wszystkie zombie z The Walking Dead, a potem zaczełam czytać słowa, które napisałaś. Tak pięknie oddane ludzkie życie, które nas otacza. Wiadomo, nie wszyscy i kurczę, rozumiem Cię. Szczególnie, jeśli chodzi o szkołę i powiem Ci szczerze, że też nachodzą mnie takie myśli. Nie jestem najlepsza w klasie, nie mam najlepszych ocen, to nie ja jestem faworytem nauczycieli ze względu na moje stopnie, ale powiem Ci - nie potrzebuję tego, czasem zamiast kolejnej godziny biologii, wolę usiąść nad moimi pasjami; czy to chińskim, czy ładowaniem na swoje palce farb w celu zrobienia kolorowej kartki, narysować na niej kwiatki i być dumna z siebie. Dlatego odpowiadać na pytanie, czy jestem zmechanizowanym zombie (jakże podoba mi się to określenie, dobrze dobrałaś słowa, naprawdę) to w jakimś stopniu na pewno tak, bo, jak wspomniałaś, nie jesteśmy w stanie przestać robić wszystko z automatu.
    Kochana, jestem pod wrażeniem tego tekstu i doboru Twoich słów. Bardzo, bardzo refleksyjna chwila dla mnie. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Czy jestem zmechanizowanym zombie? I tak i nie. Na początku po jakimś długim weekendzie, przerwie, feriach czy wakacjach to wyznaczam reguły, którymi będę się kierować. Ale im dłużej tygodni spędzam w szkole tym bardziej wszystko jest automatyczne. Wszystkie emocje i wrażenia są odpychane na bok, a wstanie wcześnie rano z łóżka każdego kolejnego dnia jest coraz boleśniejsze. Wtedy zaczyna się wielkie odliczanie do jakichś kilku dni wolnych 14 dni, 13 dni... i tak dalej, aż w końcu nadchodzą upragnione dni pozbawione tego jednego aczkolwiek ważnego elementu- pójścia do szkoły. Wtedy organizm i psychika się regenerują, a ja znów wracam do szkoły, zataczając pełny cykl...
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Jakiś czas byłam, teraz już na szczęście nie, ale są wyjątki np. po urlopie lub dłuższym wolnym ten stan na 1-2 dni powraca ;)

    OdpowiedzUsuń
  50. Niestety, w ciągu tygodnia moje dni wyglądają bardzo podobnie. Na szczęście, oprócz nudnej pracy, mam też swoje pasje i cele do zrealizowania i to one sprawiają, że moje życie nabiera kolorów! Liczę na to, że niebawem to pasja stanie się moją pracą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dobrze :) Pasja jest w życiu bardzo ważna.

      Usuń
  51. I'd like to think I'm not! But sometimes it's easy to fall into the daily routine.

    OdpowiedzUsuń
  52. 40% naszego dnia polega właśnie na stosowaniu nawyków, działaniu zautomatyzowanym. Niektóre drogi neuronowe utarte w naszych mózgach są tak wyżłobione, że wręcz niemożliwe do zmiany. Co prawda ma to swoje plusy w większości przypadków, jednak warto pamiętać o tym by nie popaść w skrajną rutynę i nie poddać się tym negatywnym nawykom. W dzisiejszych czasach to naprawdę bardzo trudne, zważywszy na to, że życie pędzi, wręcz galopuje do przodu. Zmiany są tak częste, że ciężko nad nimi nadążyć. Dlatego nasz mózg uwielbia schematy, uwielbia upraszczać sobie co tylko może. Myślę, że trzeba w tym przypadku znaleźć złoty środek: pozwolić na automatyczne działanie, które mamy we krwi (a raczej w mózgu :P), jednocześnie nie zapominając o uważności - byciu tu i teraz, co przyczynia się do refleksyjności. Z całych sił staram się być uważna, idea mindfulness jest mi bardzo bliska, więc śmiem twierdzić, że zautomatyzowanym zombie nie jestem. Pozdrawiam serdecznie :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalezienie złotego środka to z pewnością najlepsze, co można zrobić.

      Usuń
  53. Ja jetem ateistką tak, więc nie wieżę w tego typu rzeczy. Pozdrawiam :) jusinx.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  54. Chyna każdy z Nas jest po trochu takim zombie ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. Wszystkiego dobrego w nowym roku :) Czekam na nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Ja codziennie szósta 03 wyłączam budzik i szykuje się na 7 do pracy siedze bite 8 godzin wracam jem obiad a potem znów praca tym razem w domu:( Czasem stwierdzam że dzień jest dla mnie za krótki:(

    Kochana najlepszego w nowym roku, mam nadzieje że okaże się dla Ciebie jeszcze lepszy niż uprzedni :*
    Nowy post -> WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń
  57. Kiedy jestem niewyspana też tak się zachowuje :P. Jednak automatyczne czynności przerywają znajomi i przyjaciele, zawsze znajdzie się ktoś, kto podzieli się swoją energią ;).

    OdpowiedzUsuń
  58. Chyba każdy z nas ma w sobie trochę z zombie :) tym bardziej z rana a zimą to ja jestem każdego dnia zombie :) dla mnie to najgorsza pora roku :) super wpis

    OdpowiedzUsuń
  59. Bardzo trafny wpis! Trzeba żyć i się tym cieszyć :)

    OdpowiedzUsuń

Zostawiając komentarz na blogu, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez system komentarzy zgodnie z jego polityką prywatności.

Copyright © 2014 Old Memoria , Blogger